Sklep z biżuterią nieszlachetną
Blog > Komentarze do wpisu

Zamek w Starej Lubowni

Na zwiedzanie zamku w Starej Lubowni mieliśmy jedyne czterdzieści minut. Z początku wydawało mi się, że to wystarczy, ale jak się okazało zamek jest ogromny i w wyznaczonym czasie udało nam się go jedynie przelecieć pobieżnie. Szybkim marszem od punktu do punktu - a było ich na trasie 15, według wręczonych nam na wstępie mapek z opisem w języku polskim. Na samym wstępie - tuż za bramą - wg opisu na mapce - wysoki barokowy bastion z bramą wejściową - powitał nas taki oto widok:

v

Średnio zachęcający :) choć z drugiej strony - intrygujący. Nie widzieliśmy nigdzie drugiej strony tego kościotrupka, który wyglądał przez okno renesansowej wieży, ale piętro niżej obejrzeliśmy wystawę przedtawiającą historię budowy zamku. Główne okresy widoczne w bryle to gotyk, renesans i barok. Z pierwszego na drugi dziedziniec przez strzelnicę przerobioną na bramie doszliśmy do drugiej ekspozycji - historycznej, przedstawiającej fakty i daty z historii zamku, który powstawać zaczął ok 1307 roku. Z bardziej interesujących, przynajmniej mnie, faktów wyróżnić można podpisanie w tym miejscu paktu pokojowego między Węgrami [Zygmunt Luksemburczyk] i Polską [Władysław Jagiełło] w 1412 roku. W tym samym roku zamek przeszedł w posiadanie króla Polski jako zastaw za pożyczkę. Wraz z nim w skład zastawu weszły też miasto Stara Lubownia, Podoliniec, Gniazda i 13 innych miast spiskich.

Na zamku gościli Jan Olbracht, Jan Kazimierz [w tym okresie na zamku były przechowywane polskie klejnoty koronacyjne], Jan Sobieski. Tu więziony był Maurycy Beniowski - jeden z konfederatów barskich [miał chrapkę na zostanie królem], który zesłany na Kamczatkę, zorganizował ucieczkę skazańców statkiem. Po bardzo długiej podróży dotarł do Francji, gdzie zadziwił swoją historią dwór Ludwika XV. Razem z armią francuską dotarł na Madagaskar, gdzie w końcu ziścił swoje marzenia i został królem. Dziś jedna z ulic Antananarywy nosi jego imię. Beniowski był niewątpliwie ciekawą postacią i sama mam ochotę poczytać o nim trochę więcej, do czego i was zachęcam.

Zamku w Lubowni, podobnie jak całej reszty zastawu, nigdy nie wykupiono z rąk polskich. Ponoć wykup utrudniała strona polska próbując uzyskać maksymalne korzyści. Sprawa nigdy nie została oficjalnie załatwiona i jeszcze na przełomie wieków XIX i XX należał do polskiego rodu Zamoyskich. Po II Wojnie Światowej zamek przejęło państwo.

Natępne na naszej trasie były barokowy zamek [z wystawą cechów i rzemiosła],  zachodni bastion renesansowy, kazamaty [mooookre i ciemne :)]. Po drodze udało nam się spotkać pana z ptakiem - może jastrzębiem - nie wiem:

v

Na końcu wycieczki, czy raczej przebieżki, po zamku dowiedzieliśmy się dokąd zmierzali, ale póki co przeszliśmy przez kolejną bramę do kolejnej sali wystawowej. Pałac gotycki i również gotycka wieża, w której więziono Beniowskiego, pałac barokowy a w nim wystawa mebli historycznych:

v

Piece, kredensy, sekretarzyki i łóżka - jak zwykle dziwnie krótkie. Widać magnateria na Słowacji nie była wcale dużo bardziej okazała wzdłuż od magnaterii polskiej. Wy też zauważyliście, że w tych wszystkich zamkach łóżka są nienaturalnie krótkie? Po obejrzeniu wystawy zorientowaliśmy się, że czasu zostało nam niewiele. Przelecieliśmy przez kaplicę, koło studni i pałacu renesansowego. Jednym zaledwie okiem rzuciliśmy na wystawę poświęconą Zamoyskim i voila - dotarliśmy do dziedzińca, wokół którego na krótkich linkach przywiązane stały ptaki. Część znosiła całe zamieszanie ze stoickim spokojem [najbardziej spokojny i obojętny był ptak czarny, może kruk], a najbardziej wystraszona była sówka. Próbowała nas odgonić sycząc i podskakując. Ja nie miałam serca ich bardziej denerwować, więc mojego autorstwa jest tylko zdjęcie czarnego ptaka.

v

v

v

v

v

v

v

Ten jest zabawny - przypomina mi tego wujka z rodziny Adamsów :)

Na ostatnim mijanym przez nas dziedzińcu znaleźliśmy jeszcze szachy - plansza miała jakieś trzy na trzy metry, a figury koło metra wysokości.

Widoczek z zamku:

v

Niestety mieliśmy mało czasu i nie mogliśmy porobić więcej zdjęć więc na konieć parę fotek ze strony Zamki na Słowacji [klik]:

v

Na dole z prawej jest wejscie z barokowym bastionem [nie wygląda na to, ale musieliśmy się nieźle nawspinać, żeby tam dotrzeć], to kwadratowe obok to wieża renesansowa z kościotrupem i po jej prawej - rondel [patrz niżej]. Ta wysoka okrągła wieża z tyłu to wieża gotycka - miejsce uwięzienia Beniowskiego, po jej prawej ruiny pałacu gotyckiego. Najbardziej w lewo zachodni bastion renesansowy a pod nim kazamaty. Najbardziej w prawo plac, na którym były ptaki, jak również toalety - jedna dla królów i jedna dla królowych jak głosiły rysunki na tabliczkach. Małe, białe, kwadratowe i z czerwonym dachem gdzieś po środku to kaplica.

v

Brama barokowa przez którą wchodziliśmy

v

Tu renesansowa wieża z pierwszą wystawą wewnątrz. A na schodach spotkaliśmy pana z ptakiem :) To półokrągłe i nie zadaszone z tyłu z tą galeryjką to baszta renesansowa zwana rondlem.

 

poniedziałek, 25 maja 2009, agnes_adv
Komentarze
2009/05/27 07:56:40
Bardzo lubię takie wycieczki. A zwiedzanie starych zamków ma swój urok. Patrząc na te ptaki poczułam żal, wszystkie za nogi przywiązane do drążków. Trochę smutny to widok.
-
2009/05/27 13:52:40
Zdecydowanie smutny. Nie wiem, czy one tam tak cały dzień siedziały, bo nie było z kim pogadać. Pół biedy z tymi mniej wystraszonymi, ale trzymanie tam tej sowy to ewidentny sadyzm.
-
Gość: Halina, 89-78-70-45.dynamic.chello.pl
2011/07/27 19:01:52
Byliśmy tutaj 2 lata temu - cudowna wycieczka!Za tydzień wjeżdżamy na urlop do Muszyny-mamy zamiar tutaj wrócić.